Archiwum

Monthly Archives: Grudzień 2011

Byle tak dalej!

Miło popatrzeć na cały rok i wiedzieć, że był równie udany jak poprzedni, a może nawet lepszy! Spełniło się wiele marzeń. Stały się rzeczy, o których nawet nie śniłam. Mam świadomość, że większość to zasługa moja oraz ludzi mnie otaczajacych  – dziękuję! (oczywiście ludziom, nie sobie)   Wiadomo. Zawsze może być lepiej. Mam więc nadzieje, że następne lata będą ten fakt wykorzystywać.

Myślę, wyliczam po kolei co przyniósł mi rok 2011 rok. To niesamowite. Nowi ludzie, nowe miejsca, nowe wyzwania i doświadczenia.

Od pewnego czasu, każdy kolejny rok wydaje się być coraz lepszy. Nic dziwnego, że specjalnie się nie martwię o kolejne 366 dni.

Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają i zawsze są ze mną. Życzę Wam by miejsca spełnionych marzeń zajmowały nowe, by wasze życie było pełne przygód.                                                                       Dużo radości i miłości w nadchodzącym nowym roku!

Selamat tahun baru!
Szczęśliwego nowego roku!

P.S. Mamo, dziękuję za paczkę! Fajnie było ją dziś dostać. Perfect timing! :*

Reklamy

Komercja. To jej zawdzięczam momenty wzruszenia i tęsknoty za rodziną podczas tegorocznych świąt. To ona przypomniała mi już na początku grudnia, bądź nawet wcześniej o nadchodzącej Wigili i Bożym Narodzeniu. W każdym sklepie obowiązkowym elementem jest choinka – pff żeby to jedna, czapki mikołajów oraz wiecznie młode świąteczne piosenki.

Do ostatniej chwili nie wiedziałyśmy co będziemy robić. Czy urzadzamy coś u siebie, czy idziemy do kogoś, czy może na imprezę. Zdecydowałyśmy, że kupujemy dużo jedzenia, torchę sprzątamy i mamy naszą prywatną indonezyjsko – polską kolację Wigilijną.

Jak tradycja nakazuje – miałyśmy 12 dań. Nawet gość, prawie niespodziewany, się pojawił.

 

Na stole zagościło: mie goreng (smażony makaron z warzywami), nasi goreng (smażony ryż), martabak (ciasto trochę kruche z porem i warzywami), kulki z kurczakiem i serem, naleśnik – nie pamiętam jak brzmi jego nazwa po indonezyjski – jest gruby i z gęstego ciasta robiony, nasz był z czekoladą, mlekiem i bananem, owoce: maggis i rambutan, banany smażone w cieście  2 rodzaje, kulki z sezamem i fasolą, oraz różne ciasteczka.

 


A w drugi dzień świąt jak co roku było świąteczne śniadanie. Co prawda w porze bardziej obiadowej, ale zawsze. Mango, arbuz, melon, smażone banany w cieście i czekoladzie oraz pozostałości z kolacji 😉

     

P.S.  I w końcu dokończyłam własnoręcznie robioną skrzynkę na listy. Nie wiem ile przetrwa, więc kto miał coś przesłać niech się spieszy 😉