Archiwum

australia

Nie wszyscy wiedzą co jest stolicą Australii, bynajmniej nie jest to Sydney. Właśnie do stolicy miałam okazję pojechać parę dni temu. Miasto hmm … nie wiem, czy ładne czy nie. Co mogę na pewno przyznać – było dość puste. Wyludnione. Nie duże.                                                                                Głównym powodem wyjazdu była chęć zobaczenia muzeum wojskowego i parlamentu … o! własnie się zorientowałam, że tego drugiego zdjęć nie posiadam ;p no cóż pozostaje Wam google.

Parlamenty sa dwa. Stary i nowy. Nowy, zbudowany jest we wzgórzu. Tak. We wzgórzu, nie na nim. Idea jest taka, żeby politycy się nie wywyższali, bo oni są dla ludzi. Mają im ‚służyć’. Więc zarzadzają z ‚podziemi’.

Poniższe fotki są z muzeum. Uwieczniłam także ciekawe zjawisko znajdujące się przed budynkiem starego parlamentu. Pewna ambasada. Bardzo abORYGINALNIE.

 

No to jestem. O tygodnia jestem w miejscu, gdzie przez lata chciałam przyjechać. Australia.

Większość pewnie myśli, koniec świata. Ja też tak myślałam. Jednak po prawie 9 miesiącach spędzonych w Indonezji, na Bali, gdzie Australia była rzut beretem, odległości jaka dzieli Europę z tym krajem wcale nie odczuwam.  Nie było więc wielkiej ekscytacji. Jasne, spełnia się jedno z moich największych marzeń. Ale świat jest przeciez taki mały. Teraz to wszedzie jest już blisko.

To moja pierwsza podróż w pojedynkę. Jednak nie czuję żebym była tu dokońca sama. Mieszkam z Polską rodziną, którzy żyją w Sydney od wielu lat. Opowiadają ciekawe historie, radzą co zobaczyć, gdzie pojechać.

Spędzę tu prawie 3 miesiące. Kto wie, może nawet zdążę się przyzyczaić.                                   Australia jest droga. Dla turystów oczywiście, bo płace są tu wystarczające i większość mieszkańców żyje pewnie na wyższym poziomie niż obywatele naszego nadwiślańskiego kraju. Trzeba więc będzie znaleźć jakieś źródło finansowania podróży i rozrywek.

Widziałam już operę, centrum biznesowe, china town i Manly beach. Miasto mi się bardzo podoba, ale popularne atrakcje turystyczne jak to zwykle bywa, w moich wyobrażaniach były nieco bardziej imponujące.

Jest też kilka zdjęć. Chyba wszystkie z telefonu. Jest zimno, często pada deszcz, więc z aparatem nie bardzo mi się chce paradować. Licze, że w ciągu tych kilkunastu tygodni  będę miała możliwość ( i chęci) do rozwijania fotograficznych umiejętności. A tymczasem zadowolcie dwoma się komórkowymi z wizyty pod Operą i na Manly beach.